Wodoodporne siodło rowerowe przydaje się na zawody

Sporty ekstremalne zawsze były moim żywiołem. Kiedy byłem mały, tata zabrał mnie na karate, i tak się zaczęło. Zacząłem pokonywać swoje bariery, a adrenalina stała się tym, co najbardziej mnie pociąga. Kiedy byłem w liceum udało mi się ukończyć pierwszy maraton. Nie było lekko, ale ja nigdy się nie poddaję. Tak naprawdę, to dopiero na studiach znalazłem sport, który najbardziej mnie pociąga. Zacząłem startować w triatlonach. Najbardziej lubię jazdę na rowerze i zawsze mam wodoodporne siodełko, na wypadek deszczu, lub dużych kałuż. Warto o tym myśleć zawczasu.

Wodoodporne siodełka są dobre na każdą pogodę

wodoodporne siodło roweroweUwielbiam być rekordy na moim rowerze. Często startuję w wyścigach na ekstremalnym podłożu. Gdzie niejednokrotnie trzeba przejeżdżać przez głębokie kałuże i jest naprawdę wysoki poziom trudności. W takich wypadkach wodoodporne siodło rowerowe jest niezawodne. Bez niego wielokrotnie musiałbym wymieniać zwykłe siodełko, które by namakało. Poza tym, na pewno bolałyby mnie pośladki, od jazdy na siodle nieprzystosowanym do ekstremalnych warunków. Kiedy jeździ się w takich wyścigach jak ja, każda sekunda się liczy, a sprzęt powinien być idealnie dostosowany do moich potrzeb. Nie mogę marnować czasu na rozmyślania o niewygodnym siodełku, które drażni moje pośladki. Muszę mknąć i mieć pewność, że woda nie ima się mojego sprzętu. Dzięki temu mogę w każdej sytuacji zachować spokój ducha. Być wolnym jak ptak i pokonywać wszelkie bariery. To moje motto życiowe. Nicolas Cage w jednym z filmów Lyncha nosi wężową kurtkę, która ma symbolizować wolność jednostki. W moim przypadku taką funkcję spełnia wodoodporne siodło rowerowe, które pozwala mi przekraczać wszelkie granice. Z takim sprzętem sporty ekstremalne można naprawdę komfortowo uprawiać. Swoje pierwsze siodło kupiłem od kolegi, który wkręcił mnie w jazdę na rowerze. Wytłumaczył mi, czym różni się ono, od zwykłych siodełek, które nie nadają się do jazdy w deszczu i przez wielkie kałuże. Teraz jestem już ekspertem w tych kwestiach i sam wybieram sobie sprzęt, ale często pytam specjalistów o nowinki ze świata rowerowego.

Miło jest wrócić do domku po długich, trudnych zawodach i wyczerpanym usiąść w wygodnym fotelu. Tym razem wróciłem ze srebrnym medalem. Zawsze dążę do perfekcji, ale nie zawsze można stać na najwyższym stopniu podium. Będę trenował wiele godzin, żeby następnym razem poprawić swój wynik. Na szczęście mam już najwyższej klasy sprzęt, a mojemu wodoodpornemu siodłu rowerowemu niczego nie brakuje. Pozostaje tylko ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć, a na pewno będę największym mistrzem.