Nowoczesne łoże małżeńskie

Mój mąż był strasznie samolubny pod względem snu. Wiercił się jakby spał sam i zabierał kołdrę. Z początku to akceptowałam, bo sama nie jestem święta i dałam mu czas aby się tego oduczył. Jednak z biegiem czasu nic się nie zmieniało. Kocham go na zabój jednak spanie z nim w jednym łóżku bywało uciążliwe. Po kilku kłótniach i wielu sprzeczkach postanowiłam, że powinnam poszukać rozwiązania na własną rękę, bo w tej kwestii nie było opcji na dyplomatyczne pojednanie.

Ogromne łoże dla dwojga

łoże małżeńskiePrzeanalizowałam sprawę od innej strony nie skupiając się na wadach męża, czy moich. Prawda była taka, że nasza sypialnia też nie była dostosowana do naszych potrzeb. Kiedy kupowaliśmy mieszkanie to część mebli została po poprzednich właścicielach. Kredyt i potrzebniejsze wydatki sprawiły, że nie zmieniliśmy niektórych rzeczy, choć może powinniśmy. W sypialni mieliśmy przeciętne łózko niby przeznaczone dla dwóch osób, ale jednak dość małe. Pomyślałam wtedy, że to może być problem. Dodajmy do tego mało wygodny materac i mamy winowajce naszych nocnych przygód. Więc porzuciłam kłótnie z mężem na rzecz renowacji sypialni. Wstawiłam na samym środku nowoczesne łoże małżeńskie wyposażone w porządny materac, który miał poprawić jakość naszego snu i uczynić go zdrowszym. Łoże miało wiele zalet, o których z początku nie wiedziałam. Ogromny pojemnik na pościel służy nam teraz jako schowek na rożne skarby, a na tapicerowanym zagłówku można położyć telefon, czy jakieś chusteczki. Jednak nie to jest najważniejsze. Oczywiście nawyki mojego męża nie ustały z dnia na dzień, ale zauważyłam, że łatwiej mu się teraz ułożyć i nie wierci się tak zaciekle jak wcześniej. Po za tym do naszego dużego łoża dopasowaliśmy teraz odpowiednią kołdrę, w którą nie kłamiąc możemy się zawinąć oboje. To ułatwia nam problem podbierania kołdry. Małymi kroczkami wszystko idzie w dobrym kierunku, a ja wreszcie zaczynam się wysypiać we własnym łózko.Na prawdę o wiele łatwiej zacząć dzień kiedy budzisz się rano całkiem wypoczętą i zrelaksowaną.

To nauczyło mnie, że w małżeństwie nie ma się co kłócić. Czasem po prostu trzeba pomyśleć nad sensownym rozwiązaniem zamiast oskarżać się wzajemnie. Łoże małżeńskie nie rozwiązało całkowicie naszych problemów, ale pokazało nam, że da się z nimi żyć. Zamierzam spędzić z mężem całe życie i muszę akceptować jego pewne wady tak samo jak on moje. Na tym chyba polega sekret udanych małżeństw. Na wspólnym akceptowaniu siebie i staraniu się żyć razem. Mam nadzieje, że i nam się to uda.